chudne blog

Twój nowy blog

Sobota rano

1 komentarz

…na ulicach cale zwlay sniegu i do tego jeszcze leje descz. Mam nadzieje ze w tym roku problemu suszy nie bedzie.
Wczoraj odwiedzilam sklep z ciuchami, ktory jest blisko mojej pracy i nazywa sie Filene’s Basement. Lubie ten sklep bo wszystko w nim przecenione a ubrania w dobrym gatunku. Atmosfera w sklepie zdecydowanie wiosenna -roz i zolty kroluje. Nic nie kupilam no bo mam nadzieje ze za miesiac moj rozmiar 14 co najmniej sie ustabilizuje… (Poza tym mam w mojej szafie duzi rzeczy nowych w rozmiarze 14 ktore kupowalam z uporem maniaka gdy tak naprawde nosilam rozmiar 16 -to po angielsku nazywa sie denial!)

Tak, bylam wczoraj na basenie… dwa razy. Rano sama przed praca, a wieczorem z dzieckiem moim 9-letnim i jego kolega. Pamietam kiedy moj syn byl malutki i trzymal sie mojej nogi z uporem maniaka i caly czas chcial byc przy mnie, a kiedy wychodzilam do pracy to plakal a ja marzylam o tym zebym mogla z nim robic rozne rzeczy a nie caly czas tylko dla niego. Ten czas przyszedl i mnie… jest troche smutno. Moj chlopak jest samodzielny, pewny siebie, towarzyski… wlasnie taki jakim chcialam zeby byl. Ma mase zainteresowan, kolegow a z rodzicami dobre i zdrowe relacje. Ale nie ma mowy juz o jakis czulosciach. Mysle ze jest on bardziej dojrzaly od swoich rowiesnikow wychowujac sie ze swoimi starszymi bracmi. Z moimi step-children ttez mam zdrowe relacje, jestem z nimi zaprzyjazniona i kocham ich. Mieszkaja z nami juz 5 rok. Fakt ze moj maz dostal sadowna opieke nad dziecmi bardzo ustabilizowalo nasze malzenstwo. Zrobila sie z nas calosc.
Jednak patrzac w przeszlosc nie byla to latwa droga do tego stanu akceptacji, spokoju i dojrzalosci emocjonalnej. I tak szczerze mowiac to wole siebie teraz w wieku 37 lat mimo tych 30 kg lubie siebie wiecej niz np. w wieku 24 lat czy tez 30. Emigracja, studia w obcym jezyku, wychowywanie malego dziecka z dala od rodziny, w kraju ktory jest wielki i wszedzie trzeba dojechac samochodem (ktorego nie mialam na poczatku), maz o 10 lat starszy, ktory profesjonalnie jest o kilka szczebli wyzej i dla ktorego pracy nie mialam kompletnie zrozumienia.Cezki okres procesow sadowych o opieke nad dziecmi, nagla i niespodziewana smierc mojego ojca, potem bardzo skomplikowane zlamanie nogi mojego dziecka. Kiedy juz sie wydawalo ze wszystko bedzie dobrze, ze zycie sie zaczyna prostowac -kolejny rak w bliskiej rodzinie i kolejna smierc po wyczrpujacych chemioterapiach i radiacjach.
Wtedy to zaczelam szukac ratunku w mojej wierze,zaczelam czytac jak wierza inni ludzie, jak to sie dzieje ze wiara daje im sile, ktore ja wychowana tak bardzo religijnie nie mam….

Ale to temat na przyszle pogaduszki. Moj syn, ktory sie wlasnie obudzil, powiedzial mi ze zaraz moze zaprosic wszystkich mnie tu odwiedzajacych na… kawe. A wiec do dziela Ben …

1648535.jpg

Pomocy!

Brak komentarzy

Ale narobilam balaganu! Chcac odowiedziec na komentarz wyrzucilam Mi wiadomosc, i gdzies znowu zaginela w komuterze (Moja tesciowa, kochana zreszta, kiedys zwrocila mojemu 9-letniemu synkowi aby tak nie mazial myszka po ekranie bo marnuje tusz!). A wiec zmarnowalam tusz Mi, ktora wyrzycila przez nieuwage. Jak moge dodac komentarz do komentarza? Dzieki za pomoc.

Wszystkim bardzo serdecznie dziekuje za komentarze. Zwlaszcza Mi!!! Mi jest bliska mi osoba, ktora przechodzi podobne do moich trudy pierwszych lat emigracji i ktora jest co najmniej tak dzielna jak ja…. , a moze nawet bardziej. :) Mi poza tym dosyc niedawno przyjechala z Polski i ma bardziej realistyczny obraz kraju, ktory czasem dla mnie jest niemalze rajem utraconym :) Poza tym Mi ma najpiekniejsza malutka coreczke, ktora wlasnie zaczela raczkowac na calego!

Mam nauczke zeby nie blogowac w czasie pracy, nawet jakby to bylo w czasie lunchu. Cala moja notka zostala gdziez pozarta przez elektroniczna otchlan, a byla calkiem dobra. Otoz zaczelam w niej narzekac na zime, ktora trwa i trwa, ale teraz czuje ze mam potrzebe ponarzekac na straszne korki – spedzilam w samochodzie w sumie trzy godziny dzisiaj. W lecie bede narzekac straszliwe, upaly ktore sa tym straszliwsze ze polaczone z wilgotnoscia.

Wiem, wiem…. Wszyscy czekacie aby sie dowiedziec czy wstalam na ten basen dzisiaj rano, a ja zwlekam z odpowiedzia.! Nie wstalam. Otoz podczas ostatnich kilku dni przestawilam sie na bardzo pozne chodzenie spac i dlugo nie moglam zasnac. Kiedy zasnelam do pokoju wszedl moj luby, wypoczety przez te zimowe zamkniecia i pelen sil….. .A wiec zdecydowalam ze wybiore diete i wyspanie sie, a basen moze odbedzie sie wieczor. No ale jak donioslam juz wieczor spedzilam w korkach. (Coz z tego ze mam basen jak nie mam czasu?) Dieta i wyspanie zrealizowana – do konca dnia tylko kilka godzin, wiec powinnam wytrzymac a basen… jutro. Slusznie mi zasugerowano w komentarzach ze nie powinnam uzywac slowa dieta, tylko styl zycia, odzywiania. Otoz mnie ten styl bardzo odpowiada. Nie mam zadnego problemu aby w ciagu dnia ograniczyc weglowodany do 0, mimo ze pracuje w organizacji gdzie zawsze wystawione sa jakie slodkosci..Jesli nie zjem tej pierwszej czekoladki to jest OK. Na lunch zjadlam troche tunczyka, troche salatki z jajek, pare plasterkow z ogorka i troche zielonego selera. Wszystko z baru salatkowego obok, zmiescilam sie ponizej $3, to jest optymalna porcja dla mnie. Obiad tez byl bardzo cywilizowany – dzieci spaghetti a ja mialam kasze gryczana z wczoraj, ktora wole od makaronow. Aha zjadlam tez taki deser ryzowy (program pozwala !) Teraz juz nic nie powinnam jesc, musze wytrwac tych pare godzin.

Teraz dwa slowa komentarza do komentarza. Zostalo mi wytkniete ze mam dobre zycie a nie jestem szczeliwa i ze to cos nie jest tak. Otoz to jest tak. Mam dobre zycie i nie jestem szczesliwa bo jestem gruba i czuje sie niezdrowa, nieatrakcyjna.Fakt ze mam brata kardiologa i mame wyczulona na punkcie nadwagi wcale mi nie pomaga.Poza tym napisalam ze mam teraz dobre zycie, ale nie zawsze ono takie bylo dobre – ale to temat na przyszle blogowanie. Jutro powinnam wpisac tutaj moja wage aby moc raportowac jej spadek. Powolny stopniowy i zdrowy – moze w lecie wreszcie ubiore sie w dzinsy i biala koszule. I oczywiscie ta koszula bedzie w spodniach a w dzinsach prosty pasek, ktory bedzie je podtrzymywal aby sie z mojego wyszczuplonego brzucha nie opadly :)Dobranoc Wszystkim i prosze wspierajcie mnie. Ja postaram sie znalezsc jeszcze jakies ciekawe linki, moze sie komus przydadza.

Ciekawa jestem czy moje zycie w Polsce byloby ciekawsze niz tutaj w USA? Napewno nie mialabym takiej super pracy. A moze jednak maialabym? No i nie mieszkalabym w domu. I chyba nie moglibysmy dzieciom sprawic boksera. Ale mowilabym caly czas po polsku. I chyba uczylabym nadal w szkole, ktora to prace uwielbialam. No i bym miala duzo kolezanek. Ale moje dziecko w 4 klasie nie robiloby w Polsce antologii poezji i nie pisaloby wierszy. I chlopcy nie mogliby miec swoich pokojow (ja nie mialam). Moze dobrze ze jestem w tej Ameryce chociaz czasem tak bardzo tesknie…Chyba te ostatnie 5 dni spedzone w domu wpedzily mnie w jakis taki melancholijny marazm. Zasypalo nas kompletnie, a z tej naszej uliczki nie mozna bylo sie nigdzie wydostac. Jutro do pracy. Moze mi sie uda przed praca troche poplywac – musze wstac przed 6 zeby zdazyc. Lubie ten nasz basen na YMCA – wcale sie nie odrozniam od tych osob, ktore tam przychodza, i zazwyczaj przeplywam 40 basenow w ciagy 45 minut. Czuje sie wtedy jak nowo narodzona. Najgorzej jednak wstac tak wczesnie i wyjsc z domu. Moze sie zmobilizuje. Jutro tez sie zwaze na tej wadze lekarskiej w YMCA. Jesli nie schudne do lata to nie pojade do Polski. I tak juz klamie mamie przez telefon jak to ja chudne, aby miec swiety spokoj. Wkurza mnie to niezmiernie, bo procz tego ze przytylam 30 kg to mam super prace, wychowuje (z duzym sukcesem) trojke dzieci, i mam dobre w sumie zycie. Fakt ze bedac w Polsce kompleksy mnie zzeraja, czuje sie jak najtlustsza baba. Ide juz spac, moze wstane rano na ten basen. Dzieci znow zostaja w domu, szkoly zamkniete (i chyba juz ich nigdy nie otworza…).

Postanowilam zaczac ten blog , ktory ma mi pomoc w zrzuceniu 30 kg. Dla mnie jest to w tym momencie problem zyciowy, ktory ciagnie sie za mna od zawsze. Kiedy mieszkalam w Polsce nie bylam nigdy otyla, kilogramy zaczely sie gromadzic po urodzeniu mojego dziecka. Karmilam, robilam ten cholerny doktorat, zmagalam sie z chorym psychicznie opiekunem mojej pracy doktorskiej i.. jadlam.
Kiedy zorientowalam sie jak bardzo jestem gruba zaczelam modne wtedy w USa diety „low fat”, i na tych dietach przytylam kolejne 15 kg. Mam nadzieje ze to blogowanie pomoze mi nawiazac kontakt z innymi osobami majacymi ten sam proble ( czytam wiernie „odchudzam sie” blog, ale tam juz niewiele o odchudzaniu :))

Od kilku dni stosuje program „carbohydrate addict”. Teoria opisana tam troche mnie usprawiedliwia tlumaczac ze to nie moja slaba wola doprowadzila mnie do tego stanu, a zaburzenia w wydzielaniu insululiny. Program ten obiecuje stopniowy spadek wagi (ok 1 kg na tydzien0 i jest bardzo prosty. Pozwala na trzy posilki dziennie, z tego dwa bezweglowodanowe, a jeden normalny obiad, ale nie moze to byc orgia jedzeniowa. Let mi start!

Wiem ze ten pierwszy blog jest jakis taki bezplciowy, ale sie rozkrece. zawsze mialam dobre pioro, i niestety nie mialam nigdy z tego pozytku, bo teraz wszystko pisac musze po angielsku.


  • RSS