Nasz kocur ma dusze i szosty zmysl. Kiedy kilka lat temu w domu pojawil sie pies, kot sie zbuntowal i zaczal protestowac zlatwiajac sie do naszych lozek. Nie bylo rady , kota trzeba bylo oddac. Znalezlismy mu miejsce na farmie, odwiozl go M. samochodem ze 20 km jadac miedzy  innymi okoliczna autostrada. Jakie niesamowite bylo nasze zdziwienie, kiedy kot po kilku miesiacach wrocil do domu. Wychudzony, wymeczony jakims cudem znalazl droge powrotne.

Od tego czasu kot nie rozstaje sie z B. ktory z nim sypia, i jako jedyny ( (z dwoch domowych kotow:)) ma prawo wstepu do B. sypialni. Kiedy B. wyjechal kot zalosnie zawodzil przez dwa dni, potem jakos sie przyzwyczail ze B. nie ma. Wczoraj nagle z B. sypialni zaczely wydobywac sie nieziemskie zawodzenia i miauki – probowalam kota zawolac do swojej sypialnie, bez sukcesu. Tak miauczal ze musielismy go wypuscic na zewnatrz. Skad ten kot wie ze B. ma dzisiaj wrocic? B. zapowiedzial juz przez telefon ze nie wolno nam kotow wypuszczc z domu aby czekaly na niego jak wroci. Mam wrazenie ze po dwoch miesiacach B. bardziej cieszy sie na spotkanie ze swoimi kotami niz na spotkanie ze swoimi rodzicami.

PS Kocisko jest wielkie i przepiekne. Niesmiale, ale niesamowicie przytulne i mruczace jak ma na to ochote.