I jestem zdeterminowana ze bedzie to wspanialy weekend mimo pietrzacych sie przeszkod, takich jak

  • upierdliwy PMS saczacy obezwladniajacy, hormonalny pesymizm w moj bezradny mozg
  • kolejny etap remontu, ktory bedzie zwiazany z milionem wyjazdow do sklepu o wdziecznej nazwie Home Depot
  • nieustanne pytanie mojego syna „Gdzie jedziemy?” (Chlopak uczy sie jezdzic i najchetniej kazda wolna minute mojego czasu przeznaczylby na swoje jazdy. (Przeklety!) system amerykanski udzielil mu pozwolenia na prowadzenie samochodu w obecnosci kierowcy z prawem jazdy, i kiedy probuje sie opedzic to slysze – „no przeciez muisze cwiczyc”.
  • rozwalona reke mojego malzonka, ktory to otwieral okno tak ze okno. sie rozbilo i kawal szkla rozwalil mu dlon. Ostatnio M. wspoluczestniczy calkiem gorliwie w wszelakich pracah domowych typu pranie, sprzatanie i gotowanie – i brak tej reki da sie nam we znaki

No ale nic, zaczynam dien od wizyty w parku i na basanie, poki wszyscy jescze spia, zanim wpadniemy w wir pracy. Jakos przezyje , no i moze nam sie uda do jakiegos kina wieczorem wyskoczyc.

Syn zakonczyl rok szkolny, ktory tutaj odbywa sie bez zadnych akademii, i uroczystosci. Po prostu poszedla na ostatni egzamin, wrocil i juz byl na wakacjach. Ostatnie swiadectwo zostanie nam wyslane poczta. Na pytanie jak Ci poszlo – odpowiedz krotka i wezlowata – bardzo dobrze, mozliwe ze bede mial same A (amerykanska najwyzsza ocena) w tym ostatnim semestrze. Ot tak – jakby nigdy nic. I pomyslec ze w zeszlym jeszcze roku szalalam z niepokoju bo moj syn absolutnie nie interesowal sie szkola i zachowywal sie bardzo dziwacznie. W tym roku inny czlowiek, ktory ma pelna swiadomosc potegi swojego intelektu i tego gdzie moze zajsc robiac z niego uzytek.