chudne blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Nie wiem jak to sie stalo ale wyladowalam w…komitecie organizacyjnym naszego przyjecia swiatecznego w naszym biurze. I ze smutkiem stwierdzilam ze chyba to nie najlepszy komitet dla mnie….ale mialam zly dzien. Bo jakos nie przypadly mi pomysly zdjec z szefowa w roli Mikolaja, rewia swiatecznej mody, proponowane konkursy. Pracuje z bardzo milymi ludzmi ale jakos z nikim nie utrzymuje kontaktow poza praca, i jakos perspektywa zabawy w tym naszym pracowym gronie nie wydaje mi sie fascynujaca….

Czas w USA leci szybciej niz w Polsce, co do tego nie mam zadnej watpliwosci. I potwierdza to tez moja tesciowa, ktora zarowno w Polsce jak i w USA jest na emeryturze, wiec ten inny pospiech casu nie jest zwiazany wcale z tym ze W USA duzo sie pracuje. Waszyngton wyglada juz swiatecznie, nasz hol (jest takie slowo polskie?) mieni sie od zlota i zieleni. Z okna na 8 pietrzym widac duzo malenkich swiatelek, ktorymi ustrojone sa drzewa.

Bylam wczoraj z moim dzieckiem na zebraniu w szkole do ktorej bedziemy skladac papiery. Konkurecja straszna 7 dzieci na jedno miejsce. Tak bardzo bym chciala zeby sie tam dostal. Jest to specjalny program dla dzieci uzdolnionych matematycznie i technologicznie – tego wlasnie on potrzebuje. Testy, ktore bedzie zdawac, to te na inteligencje. Zdawal podobne juz w 2 klasie i mial bardzo dobre wyniki, mam taka nadzieje ze i teraz mu pojdzie dobrze. Musze sie bardzo pilnowac zeby mu nie pokazac jak bardzo bym chciala by dostal sie do tej szkoly. Nie chce aby sie denerwowal, aby nie czul ze MUSI zdac.

Synku moj, przeciez dopiero maszerowales do pierwszej klasy. Wciaz pamietam jak siedziales taki maly na tym wielkim boisku pelnym dzieci, a ja mialam lzy w oczach, kiedy musialam Cie tam samego zostawic. A teraz jestes taki duzy, taki pewny siebie – wczoraj na spotkaniu w tej nowej szkole od razu wypatrzyles kolege z klasy, od razu zaczales z nim rozmawiac – jestes smialy, dzielny z poczuciem humoru i z dobrym sercem. Taki wlasnie jak chcialam zebys byl. Dasz sobie rade gdziekolwiek bedziesz, ale program w tej szkole bylby dla Ciebie bardzo interesujacy…

Nie ma dwoch zdan ze G kocham bardzo, to zawsze wiedziala,. Ale ten czlowiek potrafi mnie doprowadzic do skrajnych emocji…O i nadal jest taki czuly i dobry, i potrafi mnie rozsmieszyc do lez…

zimno!!!

2 komentarzy

No i wreszcie pogoda sezonowa – zimno, wieje. Wyjelam welny z szafy, i taka opatulona siedze sobie w biurze. Lubie taka pogode – jest sezonowa, tak jak powinno w grudniu byc.

Zamiast seperacji, szykuje sie bal. Moj list do G uswiadomil mu ze jest problem. Ze o zwiazek trzeba dbac, ze trzeba sie starac, ze nic nie mozna go brac „for granted”. Byl wczoraj taki jakiego poznalam, czuly, cieply serdeczny. Widac bylo ze moj list go przygnebil, widac bylo ze nie bardzo wie co z ta propozycja zrobic. Cierpliwie sluchal moich narzekan i proponowal rozwiazania.

Czego ja wlasciwie chce od tego naszego 14-letniego zwiazku? Chce wiecej Jego uwagi, wiecej Jego zangazowania w zycie rodzinne, wiecej czasu dla siebie. Chce abywsmy tez popracowali nad nasza bliskoscia fizyczna, abysmy wlozyli wiecej wysilku w to aby sie sobie podobac, aby spedzac troche czasu tylko we dwojke, aby w naszym zyciu bylo wiecej intymnosci.

Czuje ze bedzie to rok przelomowy dla mnie. Wchodze w 39 rok zycia, rok 2004 bedzie ostatnim przed czterdziestka, i chcialaby w to moje 40-lecie zycia wejsc w stanie uporzadkowanym. Niestety to „porzadkowanie” u mnie cos zaczelo sie pozno – usprawiedliwiam sie ze to przez emigracje, dluga edukacja, dopiero tak od 5 lat czuje sie „ustabilizowana” – gdybym zostala w Polsce to „ustabilizowanie” zaczeloby sie wczesniej. Nie, nie narzekam – mialam dluzsza mlodosc….

Swieta Dziekczynienia minely na obzarstwie, i niestety znowy najadlam sie ciast i czulam sie fatalnie, po prostu fatalnie. No i nowy miesiac a w dodatku poniedzialek lapie mnie na nowym postanowieniu – O cukru!!! Tak zero cukru, tej bialej trucizny ktora powoduje u mnie bole glowy i straszne wyrzuty sumienia. Wiem ze pierwsze dwa tygodnie beda ciezkie dlatego bede sie wspierac tym blogiem.

Niestety moje malzenstwo dalej przechodzi przez stan wypalenia. PO okresie poprawy i lepszej komunikacji znow ogarnia mnie jaks taka niechec do naszego wspolnego zycia. Napisalam do G. dlugi list – zaproponowalam mu w nim separacje. Nie rozwod, tylko separacje na jakis czas abysmy obydwoje zastanowili czego oczekujemy po naszym zwiazku. Bedzie to kosztowne rozwiazanie, ale Bogu dzieki obydwoje mamy prace wiec powinnismy sobie poradzic. Zobaczymy…


  • RSS